W sierpniu 2019 roku świat obiegła informacja, która brzmiała jak scenariusz filmu sensacyjnego: prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, poważnie rozważa zakup Grenlandii. Propozycja, skierowana do Danii, spotkała się z niedowierzaniem, drwiną i dyplomatycznym oburzeniem. Jednak odkładając na bok kontrowersyjny styl byłego prezydenta, warto zadać sobie pytanie: dlaczego największe mocarstwo świata chciałoby kupić największą wyspę świata?
Okazuje się, że za tym pozornie absurdalnym pomysłem kryje się zimna, geopolityczna kalkulacja. To opowieść o strategicznej lokalizacji, niewyobrażalnych bogactwach naturalnych i nowej zimnej wojnie, której areną staje się topniejąca Arktyka.
Po pierwsze – geostrategiczne położenie, czyli klucz do Arktyki
Spojrzenie na mapę wystarczy, by zrozumieć militarną wagę Grenlandii.
- “Niezatapialny lotniskowiec” – tak często określa się wyspę w kręgach wojskowych. Leży ona na najkrótszej drodze między Ameryką Północną a Europą, a także między Rosją a USA.
- Baza wojskowa Thule – na północnym zachodzie wyspy od lat 50. XX wieku znajduje się najbardziej na północ wysunięta baza sił powietrznych USA. Jest to kluczowy element amerykańskiego systemu wczesnego ostrzegania przed atakiem rakietowym i centrum kontroli satelitarnej.
- Kontrola nad nowymi szlakami – topnienie lodowców arktycznych otwiera nowe, znacznie krótsze szlaki żeglugowe między Azją, Europą i Ameryką (tzw. Przejście Północno-Zachodnie i Przejście Północno-Wschodnie). Kontrola nad Grenlandią daje ogromną przewagę w monitorowaniu i zabezpieczaniu tych strategicznych tras.
Po drugie – niewyobrażalne bogactwa ukryte pod lodem
Grenlandia to geologiczny skarbiec. Chociaż dziś większość jej terytorium skuta jest lodem, globalne ocieplenie stopniowo odsłania dostęp do jednych z największych na świecie złóż surowców.
- Metale ziem rzadkich – kluczowe dla produkcji nowoczesnej elektroniki, od smartfonów po technologie wojskowe. Grenlandia posiada jedne z największych złóż na świecie, co mogłoby uniezależnić USA od dominacji Chin na tym rynku.
- Uran, cynk, ropa i gaz – pod dnem morskim otaczającym wyspę kryją się ogromne, jeszcze nieeksploatowane złoża węglowodorów.
Dla prezydenta, którego polityka opierała się na haśle “America First” i dążeniu do niezależności energetycznej, perspektywa przejęcia kontroli nad takimi zasobami była niezwykle kusząca.
Po trzecie – nowa zimna wojna o wpływy w Arktyce
Arktyka przestaje być zamarzniętym pustkowiem. Staje się areną rywalizacji trzech mocarstw:
- Rosja – intensywnie militaryzuje swoją północną flankę, budując nowe bazy i rozwijając flotę lodołamaczy.
- Chiny – choć nie są państwem arktycznym, ogłosiły się “państwem okołowarktycznym” i inwestują miliardy w projekty naukowe i infrastrukturalne w regionie, w tym na Grenlandii.
- Stany Zjednoczone – próbują nadrobić zaległości, a pełna suwerenność nad Grenlandią byłaby potężnym wzmocnieniem ich pozycji w tym wyścigu.
W tym kontekście, propozycja Trumpa była nie tyle transakcją deweloperską, co próbą wykonania odważnego, geopolitycznego ruchu szachowego.
Czy zakup Grenlandii był w ogóle możliwy?
Odpowiedź brzmi: nie. Pomysł, choć śmiały, rozbił się o realia XXI-wiecznego prawa międzynarodowego i polityki.
- Stanowisko Danii i Grenlandii – duńska premier Mette Frederiksen nazwała pomysł “absurdalnym”, podkreślając, że “Grenlandia nie jest na sprzedaż”. Co ważniejsze, autonomiczny rząd Grenlandii również kategorycznie odrzucił tę ideę, zaznaczając, że o przyszłości wyspy decydują jej mieszkańcy.
- Zmiana paradygmatu – czasy, gdy mocarstwa mogły kupować terytoria, jak w przypadku zakupu Alaski przez USA od Rosji w 1867 roku, bezpowrotnie minęły. Dziś podstawą jest prawo narodów do samostanowienia.
Choć saga z zakupem Grenlandii zakończyła się dyplomatycznym zgrzytem, doskonale naświetliła problem, który będzie dominował w światowej polityce w nadchodzących dekadach. Bitwa o Arktykę już się rozpoczęła, a strategiczne znaczenie skutej lodem wyspy będzie tylko rosło.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy to był pierwszy raz, kiedy USA chciały kupić Grenlandię? Nie. W 1946 roku administracja prezydenta Harry’ego Trumana złożyła Danii oficjalną ofertę zakupu wyspy za 100 milionów dolarów, która również została odrzucona.
Jak duża jest Grenlandia? Grenlandia jest największą wyspą na świecie, o powierzchni ponad 2,1 miliona km², czyli jest prawie siedmiokrotnie większa od Polski.
Ile osób mieszka na Grenlandii? Populacja wyspy jest bardzo mała i liczy zaledwie około 56 000 mieszkańców, z czego większość to Inuici.