
Dwa oczyszczacze Winix stoją u mnie od grudnia 2025 roku i po ośmiu miesiącach mam prostą odpowiedź: robią to, co obiecują, ale nie w takim metrażu, jaki podaje producent. Większy T800 pilnuje salonu połączonego z otwartą kuchnią, mniejszy T500 wędruje między sypialnią a pokojem dziecka. W tym teście największą niespodzianką nie była skuteczność filtracji, tylko to, że oba urządzenia inaczej oceniają dokładnie to samo powietrze. Zapraszam do mojej osobistej recenzji obu urządzeń w dość wymagających warunkach domowych.

Winix to południowokoreański producent z siedzibą w Seulu, założony w 1973 roku, zajmujący się uzdatnianiem wody i powietrza dla domu i biura. W Polsce marka nadal nie jest tak oczywista jak Xiaomi czy Philips, choć w Stanach i Kanadzie oczyszczacze Winix od lat zajmują wysokie miejsca w rankingach opłacalności, a wzornictwo firmy zbierało nagrody Red Dot Design, Good Design i IF Design.
Ciekawostka, która trochę tłumaczy, dlaczego te urządzenia wyglądają znajomo: Winix produkuje też oczyszczacze sprzedawane w Polsce i Niemczech pod innymi, znanymi markami, w modelu OEM. Kupując Winixa, dość często kupujesz to samo, co pod droższym logo. Zdecydowałem się na te modele po wnikliwej ocenie rynku idąc parametrami cena i jakość, ale i też chcą kupić coś innego niż mają wszyscy tzn. Philipsa lub Xiaomi. Nie chciałem wydać więcej niż 1300-1500 za całość. Jak się okazało lepiej mieć 2 małe oczyszczacze niż 1 duży, który teoretycznie jest na mój metraż mieszkania. No ale w praktyce to tak nie działa, że ten jeden duży ogarnia chałupę w mig. Cyrkulacja powietrza i moment ponownego zanieczyszczenia rządzi się swoimi prawami.
Zatem w tej chwili można kupić 2, a nawet 3 oczyszczacze za lekko ponad 1 tysiąc i nie przenosić ich między pomieszczeniami. Najdroższe na rynku np. marki Eletrolux czy Sharp to wg mnie przerost formy nad treścią 🙂
Tutaj krótko i na temat, czyli to co znajdziemy w każdej specyfikacji, na każdej stronie próbującej nam sprzedać dane urządzenie.
| Parametr | Winix T800 | Winix T500 |
|---|---|---|
| CADR | do 500 m³/h | do 250 m³/h |
| Zalecana powierzchnia (producent) | do 60 m² | do 30 m² |
| Wymiary | 286 × 286 × 518 mm | 241 × 241 × 371 mm |
| Waga | 4,7 kg | 3,1 kg |
| Głośność | 23,2–56,2 dB | 26,5–53,7 dB |
| Pobór mocy | 2,5–45 W (patrz uwaga niżej) | 12–55 W |
| Filtr | All-In-One 360°, HEPA H13 | All-in-One 360°, True HEPA 99,97% |
| Żywotność filtra | ok. 12 miesięcy | ok. 12 miesięcy |
| Roczny koszt filtra | ok. 280 zł | ok. 150 zł |
| Czujnik PM2,5 z odczytem liczbowym | tak, w µg/m³ | czujnik jest, odczytu liczbowego brak |
| Wskaźnik jakości powietrza | 4-stopniowy | 3-stopniowy (obręcz LED) |
| Czujnik światła / auto-ściemnianie | tak | nie |
| Tryb nocny | Ultra Silent Sleep – włącza się sam | Sleep – ręcznie |
| Tryby manualne | 4 (niski, średni, wysoki, turbo) | 3 + Auto |
| Sterowanie głosowe | Google Home i Alexa | Google Home i Alexa |
| Certyfikaty | ECARF, Allergy UK, AHAM, Energy Star | ECARF, Allergy UK, AHAM |
| Cena (sierpień 2026) | ok. 900 zł | ok. 430 zł |
Jedna rzecz mnie tu zastanowiła. W materiałach T800 pobór prądu podany jest raz jako 5-90 W, a raz jako 2,5-45 W. To dwie różne informacje o tym samym urządzeniu i nikt ich nie prostuje. W dalszych wyliczeniach opieram się na wartościach z tabeli parametrów technicznych, bo lepiej pasują do tego, co widzę na gniazdku.
Tto ilość powietrza całkowicie oczyszczonego w ciągu godziny, podana w m³/h. Im wyższa liczba, tym szybciej urządzenie „przerabia” pokój.
To klasa filtra mechanicznego, która zatrzymuje 99,97% cząstek o wielkości 0,3 mikrona: pyły PM2,5, roztocza, zarodniki pleśni, sierść. To ten element robi najwięcej roboty.
To autorska jonizacja Winiksa. W skrócie: wyładowanie elektryczne rozbija cząsteczki wody z powietrza na jony dodatnie i ujemne, te przyklejają się do zanieczyszczeń i rozkładają je na prostsze związki. W odróżnieniu od starszych jonizatorów nie produkuje ozonu, co potwierdzają normy kalifornijskiej CARB. To na pewno plus za taką bajerę w takich oczyszczaczach – w obu, ten mniejszy T500 też ma plazmę!

Policzyłem to sobie na kartce, bo deklaracja „do 60 m²” brzmi ładnie, ale nic nie mówi o tym, jak szybko powietrze się wymienia.
Przy standardowej wysokości 2,6 m sześćdziesiąt metrów daje 156 m³ objętości. T800 z CADR 500 przerobi to nieco ponad trzy razy na godzinę. T500 na swoich deklarowanych 30 m², czyli 78 m³, wychodzi dokładnie tak samo: około 3,2 wymiany. Producent najwyraźniej przyjął jedną zasadę dla obu modeli.
Trzy wymiany na godzinę to poziom „ogólnej poprawy”. Dla alergika przyjmuje się raczej cztery do pięciu. Stąd moja rada: odejmij od deklarowanego metrażu jakieś 30–40% i dopiero to potraktuj jako realny zasięg. W moim salonie z kuchnią (ok. 35 m²) T800 wyrabia ponad pięć wymian i to czuć. W 8-metrowym pokoju dziecka T500 robi ich ponad 4.
Otwarta kuchnia ma jedną wadę: wszystko, co usmażysz, mieszka potem w kanapie. Najostrzejszy test zrobiłem przy smażeniu ryby. Przestawiłem T800 pod kuchnię, obok płyty, włączyłem turbo i zostawiłem.
Zadziałało. Zapach tłuszczu nie przeszedł do reszty mieszkania, a w kuchni zniknął w kilkanaście minut po skończonym smażeniu. Zastrzeżenie: turbo w tym trybie słychać wyraźnie, to nie jest tło, tylko dźwięk pracującego urządzenia. Ale przy patelni i tak nikt nie ogląda serialu.
Mam cavaliera z długim włosiem, więc filtr wstępny to u mnie osobna atrakcja. Po dwóch tygodniach siatka jest wyraźnie zarośnięta sierścią i kurzem. Producent zaleca odkurzanie co dwa tygodnie i akurat ta częstotliwość zgadza się z rzeczywistością co do dnia.
To zresztą najprostszy dowód, że urządzenie pracuje. Nie musisz wierzyć czujnikom, wystarczy zdjąć obudowę.

T500 działa u nas głównie w nocy, przede wszystkim kiedy śpi dziecko. W ciągu dnia jest zwykle wyłączony i nie mam poczucia, że coś tracę. W małym pokoju nadrabia wydajność samą kubaturą.
Latem doszła funkcja, której producent nie reklamuje: w sypialni nie mamy klimatyzacji, a ruch powietrza z oczyszczacza daje lekkie uczucie chłodu. Uczciwie: to nie jest chłodzenie, tylko cyrkulacja. Urządzenie nie obniża temperatury o ani jeden stopień, po prostu powietrze przestaje stać w miejscu. W duszną noc to jednak robi różnicę.
Przez pierwsze tygodnie było wiadomo, że urządzenie chodzi. Nie hałasowało, ale było obecne. Po mniej więcej trzech tygodniach przestałem je rejestrować i to dotyczy obu modeli. Deklarowane minimum T800 to 23,2 dB, T500 zaczyna od 26,5 dB, więc na papierze większy model jest w nocy cichszy od mniejszego. U mnie się to potwierdza.
Różnica praktyczna jest gdzie indziej: T800 ma czujnik światła i sam przygasza wyświetlacz, T500 nie. W mniejszym modelu tryb Silent Night trzeba włączyć ręcznie albo wrzucić do harmonogramu w aplikacji, inaczej diody świecą przez całą noc.
To najciekawsze, co zauważyłem przez te osiem miesięcy i nie znalazłem tego w żadnej recenzji.
Oba urządzenia mierzą PM2,5, ale mają zupełnie inaczej wyskalowane progi kolorów:
| Ocena | T800 | T500 |
|---|---|---|
| Niebieski (dobrze) | 0–35 µg/m³ | 0–12 µg/m³ |
| Zielony | 36–55 µg/m³ | brak tego stopnia |
| Pomarańczowy | 56–150 µg/m³ | 12,1–43 µg/m³ |
| Czerwony | powyżej 150 µg/m³ | powyżej 43 µg/m³ |
W praktyce oznacza to, że przy stężeniu 30 µg/m³ T800 pokazuje spokojny niebieski, a T500 stojący w tym samym pokoju świeci na pomarańczowo. Oba mają rację według własnej instrukcji.
Kto ma bliżej do rzeczywistości? WHO w wytycznych z 2021 roku zaleca, żeby dobowe stężenie PM2,5 nie przekraczało 15 µg/m³, a średnioroczne 5 µg/m³. Polska norma średnioroczna to 20 µg/m³, a dobowej u nas po prostu nie ma. Skala T500 jest więc znacznie ostrożniejsza i bliższa zaleceniom WHO. T800 pokazuje „dobrze” przy wartościach ponad dwukrotnie wyższych, niż WHO uznaje za akceptowalne przez dobę.

Wniosek dla użytkownika: patrz na liczbę w µg/m³, nie na kolor. T800 podaje ją wprost na panelu i to jest jego największa przewaga nad młodszym bratem. W T500 kolorowa obręcz to wszystko, co dostajesz.
Prosta, ale ładna wizualnie. W sumie bez zbędnych fajerwerków, ale robi to, czego oczekuję. Ustawiłem harmonogramy dla obu urządzeń i od tamtej pory praktycznie ich nie dotykam. Aplikacja pozwala zmieniać prędkość wentylatora, włączać tryb Auto i Sleep, sprawdzać stan filtra w procentach oraz wysyła powiadomienia push. Działa na Androidzie i iOS. Ma wsparcie asystentów głosowych Amazon Alexa i Google Assistant – nie testowałem żadnego z tych rozwiązań. W sumie unikam sterowania głosowego, a mam sporo urządzeń typu Smart Home.




Filtry: 280 zł do T800 i 150 zł do T500, wymiana raz na 12 miesięcy. To dane producenta i po ośmiu miesiącach wskaźnik zużycia w aplikacji zachowuje się mniej więcej zgodnie z tym harmonogramem.
Prąd policzyłem szacunkowo, przy stawce 0,90 zł/kWh. T800 chodzi u mnie w trybie automatycznym praktycznie non stop i większość czasu spędza na niskich obrotach, więc przyjąłem średnio 15 W. To daje ok. 131 kWh rocznie, czyli około 118 zł. T500 pracuje głównie w nocy, jakieś 9 godzin na dobę, co wychodzi ok. 49 kWh i mniej więcej 44 zł.
Razem: ok. 590 zł rocznie za oba urządzenia, z czego trzy czwarte to filtry. Około 50 zł miesięcznie za czystsze powietrze w całym mieszkaniu.
Przyciski się świecą, obudowa jest okrągła i wielka. Dorastające dziecko już do nich sięga i chce klikać, a od pewnego momentu jest w stanie podciągnąć się i przewrócić całą tubę. Jeśli masz w domu małego człowieka, zaplanuj miejsce dla oczyszczacza wysoko, na półce albo poza jego zasięgiem. Każde dziecko zainteresuje się dziwną świecącą rurą, to tylko kwestia czasu.
Blokada rodzicielska rozwiązuje połowę problemu, ale mam ją tylko w T500. W specyfikacji T800 jej nie znalazłem. Nie zmienia to jednak faktu, że trzeba uważać z takimi sprzętami, które wyglądają masywnie, a są łatwe do przewrócenia!
T800 padł po siedmiu dniach pracy. Sama usterka to pech, sprzętowi zdarzają się wpadki fabryczne. Problemem było to, co działo się później.
Serwis nie potrafił ogarnąć naprawy przez dwa pełne miesiące. Kontakt ze sprzedawcą sprowadzał się do zbywających odpowiedzi bez konkretów i bez terminów. Sprawa ruszyła dopiero wtedy, gdy wspomniałem o rzeczniku praw konsumentów. Wtedy nagle znalazło się rozwiązanie: przysłali kompletnie nowe urządzenie, które chodzi bez zarzutu do dzisiaj.
Sklepu nie podaję z nazwy, bo nie chcę robić z tego linczu, ale też go nie polecę. Zapamiętaj z tej historii coś użyteczniejszego niż moje żale:
Sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru z umową przez 2 lata od jego wydania. Naprawa albo wymiana ma nastąpić w rozsądnym czasie i bez nadmiernych niedogodności dla konsumenta. Jeśli sprzedawca tego nie robi, masz prawo żądać obniżenia ceny, a przy istotnej niezgodności odstąpić od umowy. Miejski lub powiatowy rzecznik konsumentów pomaga bezpłatnie, a samo powołanie się na niego bywa skuteczniejsze niż dziesiąty mail do BOK. Podstawa prawna: art. 43a–43g ustawy o prawach konsumenta. W moim przypadku to poskutkowało
Nikt u nas w domu nie ma alergii, więc nie ocenię, czy PlasmaWave i HEPA H13 realnie zmniejszają objawy. Certyfikaty ECARF i Allergy UK są na obu urządzeniach, ale to deklaracja producenta, a nie moja obserwacja. Jeśli kupujesz oczyszczacz konkretnie pod alergię, poszukaj recenzji od alergika.
Weź T800, jeśli masz salon z otwartą kuchnią, zwierzę zostawiające sierść albo chcesz widzieć liczbowy odczyt PM2,5 zamiast domyślać się z kolorka. Automatyczne ściemnianie wyświetlacza i tryb, który sam wchodzi w nocny, to wygoda, której po ośmiu miesiącach nie chciałbym oddać.
Weź T500, jeśli masz do obsłużenia sypialnię, pokój dziecka albo gabinet do 20 m². Za 430 zł dostajesz ten sam typ filtracji i tę samą jonizację, tylko w mniejszej skali. W małym pomieszczeniu robi dokładnie to, co duży model.
Kup oba, jeśli trafisz na sensowną promocję. Ja płaciłem ok. 1200 zł za komplet na Black Friday w 2025 roku, dziś (sierpień 2026) osobno wychodzi ok. 1330 zł.
Odpuść, jeśli liczysz na chłodzenie mieszkania, nawilżanie powietrza (żaden z tych modeli nie nawilża) albo szukasz urządzenia, które schowasz. T800 ma pół metra wysokości i 28 cm średnicy, to mebel, nie gadżet.


Po ośmiu miesiącach oba urządzenia zostają u mnie na stałe, a większy poszedłby na wymianę tylko wtedy, gdyby ktoś dołożył do niego liczbowy czujnik zgodny ze skalą WHO. Kolejny wpis planuję po wymianie pierwszych filtrów, wtedy będzie widać, czy roczne koszty rzeczywiście trzymają się deklaracji producenta. Tak czy siak, polecam!
Formalnie tak, praktycznie zależy od tego, czego oczekujesz. Przy 60 m² urządzenie przerabia powietrze nieco ponad trzy razy na godzinę, co wystarcza do ogólnej poprawy jakości powietrza. Jeśli chcesz szybkiej reakcji na zapachy z kuchni albo masz w domu alergika, licz raczej 35–40 m².
Na najniższych obrotach nie. T800 zaczyna od 23,2 dB, T500 od 26,5 dB, a to poziom porównywalny z szeptem. Przez pierwsze dwa, trzy tygodnie słyszałem, że urządzenie pracuje, potem przestałem to rejestrować. Problem pojawia się dopiero na turbo, gdzie oba wchodzą powyżej 53 dB.
Główny wkład All-In-One raz na około 12 miesięcy, a urządzenie samo o tym przypomni wskaźnikiem i powiadomieniem w aplikacji. Filtr wstępny nie jest wymienny, tylko odkurzany, i to co dwa tygodnie. Przy psie z długim włosiem trzymaj się tej częstotliwości, bo zapchana siatka obniża przepływ.
Nie. Technologia działa na jonach dodatnich i ujemnych powstających z cząsteczek wody, a urządzenia spełniają wymogi kalifornijskiej CARB dotyczące emisji ozonu. Jeśli mimo to wolisz bez jonizacji, PlasmaWave da się wyłączyć z poziomu aplikacji.
Nie ma po co. W pomieszczeniu do 20 m² T500 daje ponad sześć wymian powietrza na godzinę i ma ten sam typ filtracji. Jedyne, co realnie tracisz, to liczbowy odczyt PM2,5 i automatyczne ściemnianie ekranu. Za różnicę w cenie kupisz zapas filtrów na trzy lata.